Causam Vincere

Umowy cywilne na celowniku ZUS-u

Pracownicy wykonujący „dzieła” stali się jedną z przyczyn fatalnej sytuacji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nie trudno zrozumieć logikę przedstawicieli ZUS-u. Jeśli nie można wyegzekwować kapitału od większych przedsiębiorstw, trzeba uprzykrzyć życie osobom podpisującym umowy „śmieciowe”.

Większe spółki zatrudnią prawników i specjalistów dla walki z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Z kolei młodzi i niedoświadczeni zleceniodawcy pozostaną bezradni wobec roszczeń państwowego ubezpieczyciela.

Przedsiębiorcy, którzy wystawiają umowy o dzieło niczego nie mogą być pewni. ZUS zaskakuje wszystkich Polaków praktycznie codziennie. Okazuje się, że nie można ustalić granicy pomiędzy kontraktem, a umową nieozusowaną.

Sądy i Zakład Ubezpieczeń Społecznych coraz częściej kwestionują umowy o dzieło. Składki mają być opłacane pięć lat wstecz. ZUS przekazuje, że przedmiotem umowy o dzieło nie może być świadczenie usług, lecz sztuka (tworzenie czegoś nowego).

Dziełem nie jest zatem koszenie trawy, sprzątanie, udzielanie korepetycji. Umowę o dzieło może dostać architekt krajobrazu zmieniający ogród bądź redaktor tworzący nowe teksty. Spory dotyczące tego co jest dziełem, a co nie, nadal będą trwały.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych neguje także prace jednorazowe przynoszące wymierne efekty. Jednak i tutaj mogą pojawić się liczne nadinterpretacje.