Causam Vincere

Ustawa antylichwiarska

Niedługo mogą wejść w życie zmiany niekorzystne dla firm z sektora pozabankowego. Okazuje się jednak, że zjawisko lichwy można odnieść zarówno do firm pożyczkowych, jak i instytucji bankowych. Wypada zacytować dość dosadne słowa publicysty Rafała Ziemkiewicz tj. „rżną nas na kasie”.

Do czego można mieć pretensje? Nieuczciwa reklama, zła komunikacja na linii firma-klient, nieprzedstawianie ważnych informacji w ofertach, utrudnianie odstąpienia od umowy. W myśl ustawy antylichwiarskiej wysokość odsetek maksymalnych ma wynieść 15 proc. (sześciokrotność stopy lombardowej NBP).

Lichwa była znana od wieków, ale w czasach współczesnych jest po prostu nadużywana. Izabela Leszczyna z Ministerstwa Finansów zauważa, że spółki zarabiają nie tylko na oprocentowaniu, lecz także na opłatach (np. za SMS-y).

Nie da się ukryć, że lichwiarze wprowadzają Polaków w błąd, a obywatele wpadają w spiralę długów (nawet ci, którzy pożyczają niewielkie kwoty). Na niechlubne praktyki zwrócił uwagę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Alarmujący raport został przedstawiony już dwa lata temu, ale lobbyści skutecznie blokowali konkretne projekty.

Obecnie zmiany forsuje Ministerstwo Finansów. Rynek ma stać się przejrzystszy, a klienci zabezpieczeni przed oszustwami finansowymi. Władza chce udowodnić, że stoi po stronie Polaków, a nie lichwiarzy.

Największa firma na rynku firm pożyczkowych to Provident. W minionym roku udzielono pożyczek na 2 mld zł (zarobki szacowane są na 0,4 mld zł). Z kolei wartość chwilówek Profi Kredyt z 2014 r. to 0,5 mld zł.